Podcast o Pieniądzach

#23 PKB: najważniejszy wskaźnik ekonomiczny?

PKB: najważniejszy wskaźnik ekonomiczny? – link do wysłuchania odcinka

Witajcie w kolejnym wakacyjnym odcinku. Dzisiaj temat być może mało praktyczny i nie dotyczący bezpośrednio finansów osobistych, za to kluczowy, by zrozumieć współczesną gospodarkę. Dzisiaj opowiem trochę o PKB, czyli Produkcie Krajowym Brutto. Gross Domestic Product, GDP, to jeden z najważniejszych wskaźników współczesnej ekonomii, świadczący o sile danej gospodarki. Czy rzeczywiście powinniśmy aż tak dużą wagę przykładać do PKB? Czy wysokie PKB danego Państwa automatycznie oznacza, że jego mieszkańcy są bogaci? Czy PKB ma jakieś przełożenie na poziom szczęścia w danym kraju? I czy obsesja wzrostu PKB nie prowadzi nas do katastrofy?

Dziś trudno sobie wyobrazić dyskusję o gospodarce, bez odnoszenia się do PKB. Właściwie w każdym artykule dotyczącym inflacji, wzrostu gospodarczego, recesji czy kryzysu jest odniesienie do tego wskaźnika. 

Jednak co ciekawe, samo PKB jest konceptem dość nowym. Miara ta, we współczesnej wersji, została wprowadzona w Stanach Zjednoczonych podczas amerykańskiej wielkiej depresji, w latach 30 XX wieku. Sprowadzenie całej wartości gospodarki do jednej miary było pomysłem genialnym w swojej prostocie i dość trudnym w realizacji. Za całością stał amerykański ekonomista i statystyk ukraińskiego pochodzenia Simon Kuznets. Bardzo szybko GDP stało się podstawowym narzędziem wszelkich analiz ekonomicznych, pomagającym określić stan i kierunek rozwoju amerykańskiej gospodarki. Jedna miara będą barometrem gospodarki, a przede wszystkim ogrom danych służących do jej przygotowania, bardzo pomogły też Stanom Zjednoczonym przygotować się do II Wojny Światowej, ponieważ te dane pozwalały na świetne rozeznanie na temat posiadanych zasobów i ich odpowiednią alokację. Dopiero po II Wojnie Światowej PKB zostało przyjęta jako międzynarodowy wskaźnik służący m.in. do porównywania gospodarek państw. Trudno w to uwierzyć, ale jeszcze 100 lat temu nie było jednej miary, pozwalającej oszacować jak bogaty jest dany kraj i tym samym porównywać gospodarek państw między sobą.

Czym jest PKB?

Czym jest więc PKB? To wskaźnik ekonomiczny, który określa wielkość i wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych w danym kraju w określonym czasie np. w danym roku czy kwartale. Jest kilka metod wyliczania PKB, ale w uproszczeniu wszystkie sprowadzają się do obliczenia wartości wyprodukowanych produktów, np. części samochodowych czy jedzenia i udzielonych usług, np. usług medycznych czy naprawy aut. 

PKB ma status wskaźnika podstawowego, bo na jego bazie buduje się szereg innych kluczowych wskaźników ekonomicznych, takich jak stopa wzrostu PKB, czyli to w jakim tempie dana gospodarka się rozwijała, albo kurczyła czy obliczanie potencjału eksportu i importu danego państwa. Bez PKB trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie współczesnej gospodarki, bo ta miara odgrywa kluczową rolę w systemach gospodarczych i kształtowaniu polityki. 

Prostota i użyteczność PKB sprawiły, że szybko stał on się jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym wskaźnikiem ekonomicznym, a miara wzrostu PKB, czyli procentowa różnica wartości PKB pomiędzy określonymi okresami, np. kwartałami czy latami stała się jednym z głównych motywatorów dla wielu polityków.

Użycie PKB, mimo, że sama ta miara jest bardzo użyteczna, prowadzi do wielu uproszczeń. Na przykład przyjmuje się, że wzrost gospodarczy powinien wynosić co najmniej 2,5-3%, i taki lub wyższy wzrost jest uznawany za dobry. Generalnie wydaje się, że im wyższy wzrost PKB tym lepiej dla danego Państwa, ale zbyt wysoki wzrost może prowadzić do przegrzania gospodarki, prowadzącego wprost do wysokiej inflacji. Są też przykłady państw, które mimo ogromnych wzrostów, czyli konsekwentnego bogacenia się, nie poradziły sobie z głównymi wyzwaniami jakie przed nimi stały. To na przykład Brazylia, która w latach 1940-1980 rozwijała się w oszałamiającym tempie 8% rocznie, a mimo to nie mogła poradzić sobie z powszechnym ubóstwem, dotykającym jeszcze w 2000 r. aż 50% populacji! Ta obecnie 10 największa gospodarka świata nadal mierzy się z ogromnym poziomem ubóstwa, definiowanym jako życie za mniej niż 6,75 dolara dziennie. Próba przeżycia za taką lub mniejszą kwotę dotyka obecnie ponad 23% brazylijskiego społeczeństwa. A to oznacza, że ubóstwo w kraju teoretycznie znacznie bogatszym od Polski, dotyka prawie 50 mln osób, a więc więcej niż wszystkich obywateli naszego kraju. Dla porównania poziom ubóstwa w Polsce jest szacowany na 4,7%. 

PKB Per Capita i inne wskaźniki oparte na PKB

Zgodnie z obliczeniami międzynarodowych instytucji takich jak Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i ONZ, największą gospodarką są naturalnie Stany Zjednoczone. Według Banku Światowego, Stany wytworzyły w 2022 produktów i usług o łącznej wartości ponad 25 bilionów dolarów. Chiny, znajdujące się na drugim miejscu, na kwotę prawie 18 bilionów dolarów. Następne kraje w rankingu dzieli od tych hegemonów przepaść. Znajdująca się na trzecim miejscu Japonia miała w 2022 r. PKB na poziomie 4,2 biliona dolarów, czyli 6 razy mniejszą od USA. Sąsiadujące z nami Niemcy są czwartą największą gospodarką świata, z PKB na poziomie 4 bilionów dolarów. A jak w takim rankingu plasuje się Polska? Według Banku Światowego nasze PKB wyniosło w 2022 r. 688 miliardów dolarów, co daje nam 22 miejsce w rankingu najbogatszych państw świata. 

Czy to oznacza jednak , że obywatele Chin są bogatsi od Japończyków czy Polaków? Oczywiście nie, bo PKB jest dobrą miarą wielkości gospodarki, ale nie mi arą zamożności społeczeństwa, bo nie uwzględnia liczby ludności. Populacja Chin wynosi ponad 1,4 miliarda osób, a Stanów 332 miliony. Dlatego do porównania tego jak bogate jest dane społeczeństwo stosuje się miarę PKB per capita, czyli kwotę PKB przypadającą na mieszkańca danego państwa. I taki ranking wygląda już zupełnie inaczej, tutaj królują państwa europejskie na czele z Luksemburgiem, Irlandią i Norwegią, gdzie PKB na osobę przekracza 100 tys. dolarów rocznie. Wspaniale, prawda? Niekoniecznie, bo wskaźnik GDP per capita nie uwzględnia kosztów życia i poziomu inflacji w danym państwie. Co prawda w Norwegii zarabia się znacznie więcej niż u nas, jednak wiele produktów i usług jest znacznie droższych, np. chleb kosztuje w przeliczeniu na złotówki ok. 14 zł vs ok 4,5 zł w Polsce.

Mamy więc kolejny, lepszy wskaźnik bazujący na GDP, a mianowicie PKB per capita w oparciu o parytet siły nabywczej. Uwzględnia on siłę nabywczą obywateli danego państwa, a więc to ile produktów i usług da się kupić za jednostkę pieniądza. Jakie Państwa znajdziemy na tej liście? Na pierwszym miejscu, podobnie jak w poprzednim ranking mamy Irlandię, na drugim Luksemburg, na trzecim Singapur, czwarte miejsce zajął tam jednak Katar, a piąte Zjednoczone Emiraty Arabskie. Polska plasuje się w tym rankingu dopiero na 41 miejscu, a więc nasze bogactwo z perspektywy mieszkańca, jest dużo mniejsze niż z perspektywy całej gospodarki.

Ranking PKB per capita z uwzględnieniem siły nabywczej jest pewnie jednym z najlepszych, żeby określić poziom zamożności obywateli danego państwa. Tyle, że poziom zamożności to tylko jeden z wielu czynników świadczących o atrakcyjności danego kraju. Bo wyobraź sobie, czy chciałabyś mieszkać w Arabii Saudyjskiej albo Kuwejcie? Wymieniłem akurat te dwa kraje, bo obydwa znajdują się w rankingu PKB per capita z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej znacznie wyżej niż Polska, odpowiednio na 21 i 34 miejscu.

Byłem kiedyś przez tydzień w Dubaju i zdecydowanie nie chciałbym tam mieszkać na stałe. Sztuczne miasto, postawione na pustyni, pełne autostrad, bez chodników, a piwo można było kupić tylko w hotelu. A to zaledwie wierzchołek góry lodowej problemów wpływających na jakość życia, bo co z prawami człowieka, prawami kobiet, prawami pracowników, stosunkiem do mniejszości.

Wady PKB

PKB ma w ekonomii łatkę najbardziej przydatnego wskaźnika, w związku z tym jest darzone ogromną estymą i często przypisuje mu się różne właściwości, których nie posiada. Specjalnie przed chwilą zapytałem tak prowokacyjnie, bo PKB, nawet przy uwzględnieniu liczby mieszkańców danego Państwa i uwzględnieniu siły nabywczej ma szereg wad. O tych wadach wspominał zresztą już jego twórca który już w latach 30 XX wieku przestrzegał, by nie traktować PKB jako miary dobrobytu. 

Bo PKB jst uproszczoną miarą, która wszelkie wydatki finansowe zalicza jako plus. Jeśli po katastrofie naturalnej, takiej jak trzęsienie ziemi czy huragan, trzeba będzie odbudować infrastrukturę, to PKB potraktuje to jako plus. 

PKB nie uwzględnia też wszelkiej wartości wytworzonej bezpłatnie, np. przez wolontariuszy. Np. ogrom pracy jakiej dokonali wolontariusze w ramach pomocy ukraińskim uchodźcom po wybuchu wojny, nie jest uwzględniony. Jeżeli babcia pomaga w opiece nad dzieckiem, by rodzic mógł iść do pracy to PKB tego nie uwzględnia.

Dlatego PKB było krytykowane na całkiem niedługo po jego upowszechnieniu. Amerykański senator Johna F. Kennedy już w 1968 roku wypowiadał się o PKB w takich słowach:

“Produkt narodowy brutto uwzględnia zanieczyszczenie powietrza i reklamy papierosów, wlicza koszty zamków do drzwi naszych domów i koszty więzień dla ludzi, którzy te drzwi  wyłamują. Uwzględnia wycinanie sekwoi i utratę naszych cudów natury w imię chaotycznej ekspansji. Wlicza napalm i głowice nuklearne oraz samochody opancerzone dla policji służące do walk z zamieszkami w naszych miastach, wlicza koszt produkcji programów telewizyjnych gloryfikujących przemoc i służącą do sprzedaży zabawek naszym dzieciom”.

Mocne słowa, prawda? 

Ruch degrowth oraz wskaźniki alternatywne do PKB

To w wyniku powstania PKB można tak sprawnie analizować wzrosty i spadki danej gospodarki kwartał do kwartału czy rok do roku, dlatego obsesja na punkcie wzrostu PKB stała się jednym z głównych przejawów dążenia kapitalizmu do wzrostów za wszelką cenę.

A wyliczanie PKB nie uwzględnia tzw. efektów zewnętrznych, czyli wszelkich kosztów, których nie musi ponosić ich wytwórca. Brzmi to jak ekonomiczny żargon, ale koszty zewnętrznego to nic innego jak np. zanieczyszczenie rzeki w procesie produkcyjnym, za które dany producent nie ponosi odpowiedzialności. Chiny dokonały niesamowitego wzrostu gospodarczego, ale kosztem zanieczyszczonych miast i zatrutych rzek. 

To nie uwzględnianie kosztów zewnętrznych ma bardzo głęboki wymiar, gdyż bezpośrednio przekłada się nie tylko na zanieczyszczenie środowiska, ale też katastrofalne w skutkach globalne ocieplenie, największe wyzwanie przed jakim stoi ludzkość. To, że w danym kraju wyprodukowano i sprzedano więcej paliw kopalnych, ma wpływ na wzrost PKB tego kraju i może się on poszczycić większym wzrostem, jednak ten koszt zewnętrzny w postaci globalnego wzrostu temperatury będziemy ponosić wszyscy. Prawie wszyscy cieszymy się z globalnego wzrostu światowej gospodarki na poziomie 2-3%, bo gdyby go nie było, to groziłaby nam recesja, bezrobocie i napięcia społeczne. Ale ten wzrost obliczany jest na podstawie wskaźnika PKB, które nie uwzględnia takich subtelności jak ogrzewanie klimatu.

To właśnie PKB i generowana przez nie obsesja wzrostu za wszelką cenę – np. poprzez zanieczyszczenie środowiska i koszty społeczne – stał się jedną z przyczyn powstania i popularyzacji ruchu degrowth, czyli ruchu ekonomicznego, którego głównymi postulatami są ograniczenie produkcji i konsumpcji. 

Jednym z ważniejszych postulatów ruchu degrowth jest wprowadzenie innego wskaźnika, który zastąpiłby PKB i uwzględniał inne czynniki niż tylko wzrost gospodarczy. Takiego, który będzie uwzględniał dobrobyt i zrównoważony rozwój w sposób bardziej kompleksowy niż PKB. Jedną z takich propozycji jest GPI, czyli tzw. Genuine Progress Indicator, uwzględniający poza PKB właśnie czynniki społeczne i środowiskowe. 

Czym się różni GPI od PKB? Różnic jest wiele, ale jedna z najważniejszych polega na sposobie obliczania danego wskaźnika. Gdy powstaje jakieś zanieczyszczenie środowiska, PKB często jest liczone dwukrotnie – raz w momencie powstania zanieczyszczenia, które jest np.  efektem ubocznym produkcji, i drugi raz gdy to zanieczyszczenie zostaje usunięte, bo. np. akcja oczyszczania rzeki z chemikaliów kosztowała określoną kwotę. W odróżnieniu od PKB, GPI liczy początkowe zanieczyszczenie jako stratę, a nie zysk, przez co finalny bilans jest odpowiednio niższy. Wszystko to w teorii, bo w praktyce liczenie GPI jest znacznie trudniejsze niż obliczanie PKB i w związku z tym GPI nie jest powszechnie stosowaną miarą, choć testy ulepszonej i poprawionej wersji GPI, tzw. GPI 2.0. będą prowadzone w wybranych stanach USA i w Kanadzie.

Poza GPI, powstały też inne powszechnie używane wskaźniki, które kładą nacisk na inne czynniki, niż tylko gospodarcze. Jedną z najbardziej miarodajnych jest HDI, czyli Human Development Index, wskaźnik rozwoju ludzkiego. Miara ta uwzględnia całościowy społeczno-ekonomiczny stopień rozwoju poszczególnych krajów. HDI poza PKB per capita według parytetu siły nabywczej, bierze pod uwagę także średnią oczekiwaną długość życia w danym kraju oraz średnią liczbę lat edukacji jego mieszkańców. 

I ten ranking wygląda zgoła odmiennie od przytaczanego wcześniej. Na pierwszych miejscach próżno szukać Kataru czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Pierwsze trzy miejsca zajmują w nim Szwajcaria, Norwegia i Islandia, Stany Zjednoczone są dopiero na 21 miejscu, a Chiny aż na 79! Polska w tym rankingu zajmuje 34 miejsce, zaledwie o oczko wyżej od Arabii Saudyjskiej. Jako ciekawostkę dodam, że ranking publikowany jest co roku i Norwegia zajęła w nim pierwsze miejsce aż 16 razy!

Czy PKB jest uszyte na miarę wyzwań XXI wieku? Podsumowanie

GDP powstało w odpowiedzi na amerykański kryzys gospodarczy i II wojnę światową. To miara, która była świetnie dopasowana do realiów XX wieku, ale dzisiaj, w dobie gospodarki cyfrowej, opartej w dużej mierze na usługach i dobrach niematerialnych oraz w obliczu wyzwań środowiskowych potrzeba czegoś więcej. To nie moja opinia, ale ekonomistki Diane Coyle, autorki książki GDP: A brief but affectionate history, działa, która w szczegółach opowiada o tym chyba najważniejszym wskaźniku ekonomicznym na świecie. 

Co więc warto zapamiętać o PKB? Że to nie jest magiczna statystyka. PKB nigdy nie było stworzone po to by mierzyć poziom dobrobytu czy szczęścia. PKB powstało w odpowiedzi na wyzwania wojny i oszacowania potencjału militarnego Stanów Zjednoczonych, a sam jej twórca przestrzegał, że nie jest to miara dobrobytu. PKB pokazuje poziom rozwoju danej gospodarki. Tylko tyle i aż tyle. Na dobrobyt życia w danym państwie bardzo istotny wpływ ma gospodarka, ale także szereg innych czynników, jak choćby poziom edukacji, długość życia, prawa człowieka czy polityka. Nie ma więc co PKB fetyszyzować.


Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

© Piotr Zalewski, 2023